Jeśli chcesz nadal czytać najnowsze posty na tym blogu, dodaj się ponownie do obserwatorów (najpierw usuń siebie, potem dodaj). Zmieniłam jakiś czas temu adres bloga, dlatego teraz moje ostatnio dodane posty wyświetlają się tylko tym, którzy dodali się do obserwatorów po tej zmianie. Będę bardzo wdzięczna, jeśli jeszcze tu wrócisz. :)

czwartek, 1 sierpnia 2013

Dziewczynka z Szóstego Księżyca - Moony Witcher

Tytuł:  Dziewczynka z Szóstego Księżyca
Autor: Moony Witcher
Wydawnictwo: Panteon
Stron: 304

Dzieci zbyt rzadko marzą i fantazjują. Nie ma się zresztą czemu dziwić, skoro rzadko wysilają swoje szare komórki ‒ wszystko mają podane na tacy. Internet i telewizja nie wymagają od nich specjalnego wysiłku w zinterpretowaniu treści. Czy jedenastoletnia dziewczynka i jej czworo przyjaciół są w stanie sprawić, aby dzieci zaczęły w końcu myśleć i fantazjować?

W chwili rozpoczęcia książki Nina mieszka w Madrycie wraz z dwiema ciotkami, które się nią opiekują. Pewnego dnia dostaje list od swojego dziadka Miszy. Mężczyzna prosi ją, aby przyjechała do niego, do Wenecji. Jeszcze przed wyjazdem dziewczynka dostaje wiadomość, że jej dziadek umarł, jednak nie zmienia swoich planów i wyrusza w podróż. Na miejscu kontynuuje to, co rozpoczął Misza, z pomocą alchemii i czworga przyjaciół staje do walki o planetę Xorax, którą mogą uratować tylko twórcze myśli dzieci.

My, małe istoty o szarych umysłach, musimy się wiele nauczyć. My, żyjący krótko i bez celu, musimy patrzeć w niebo i rozmyślać.

Przyznam się, że przeczytałam tę powieść już po raz drugi. Za pierwszym razem miałam mniej więcej 12 lat i byłam po prostu zachwycona przygodami Niny, mogłam o nich opowiadać godzinami. Teraz chyba się postarzałam, bo książka nie wywarła na mnie już takiego wrażenia jak wcześniej, a oprócz tego zauważyłam w jej treści kilka mankamentów. Język powieści jest bardzo prosty i niewymagający, pozbawiony środków wyrazu, które by go urozmaiciły. Autorka podaje nam suche fakty ‒ Nina zrobiła to, a potem zajęła się tamtym, a Luba powiedziała to i poszła. I tak prawie cała historia utrzymana jest w podobnym schemacie, co miejscami jest dosyć denerwujące. Nie mamy także szans na lepsze poznanie przyjaciół głównej bohaterki, bo zostali oni opisani tylko kilkoma przymiotnikami, co i tak wystarcza, by stwierdzić, że są szablonowi. Sama Nina jest trochę nierealna, według mnie zbyt odważna jak na jedenastoletnią dziewczynkę i czasami wręcz egoistyczna, prawie wszystko chce wykonać sama, dlatego często zdarza jej się po prostu spławiać swoich towarzyszy.

Książka mimo słabego wykonania zawiera jednak pewne przesłanie. Nakłania do fantazjowania, snucia marzeń, bo to właśnie one charakteryzują dzieci i czynią każde z nich pięknym, bo maluchy i te większe smyki potrafią kolorować świat swoimi myślami. Jednak w dobie komputerów, Internetu, telewizji bardzo często zapominają o tej umiejętności. Najwspanialszą rzeczą w tej książce jest zdecydowanie planeta Xorax. Została ona niezwykle pięknie przedstawiona i w ogóle sam pomysł na stworzenie takiego przyjaznego świata jest genialny. Istoty zamieszkujące tę przestrzeń są przyjazne i jednym słowem magiczne. Trudno się oprzeć niektórym z nich, np. Pąpusiowi Mydlinkowi, który wygląda jak chmurka, a do tego wypuszcza ze szczęścia bańki. O wyglądzie stworzonek z Xorax możemy dowiedzieć się z bardzo ładnych i świetnie dopasowanych do treści ilustracji.

Podsumowując, „Dziewczynka z Szóstego Księżyca” to książka z potencjałem, który nie został odpowiednio wykorzystany. Pozwala przenieść się do magicznego laboratorium, odwiedzić Wyspę Wielkanocną, planetę Xorax, jednak nie jest typem literatury wysokich lotów, dlatego wymagający czytelnicy mogą być nią rozczarowani. Po tę powieść powinny sięgnąć jednak dzieci, które z przyjemnością będą śledzić losy małej adeptki alchemii, dlatego to właśnie im polecam tę książkę.

Moja ocena: 7/10

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania

***
Uff, w końcu dokończyłam tę recenzję. 
Trudno mi uwierzyć, że dzisiaj mamy już 1 sierpnia, czyli połowa wakacji jest już za nami. Ale nie to jest najważniejsze w dzisiejszym dniu. 

Dokładnie 69 lat temu, o 17 (tzw. Godzina W) wybuchło powstanie warszawskie. Pamiętajmy o jego uczestnikach, poległych i o godzinie 17 zatrzymajmy się na chwilę, przerwijmy pracę, czytanie książki itd., by uczcić minutą ciszy pamięć tych, którzy dzielnie walczyli.

To film o Warszawie w dniu 1 sierpnia we współczesnych czasach.

6 komentarzy:

  1. Szkoda, że potencjał książki nie został wykorzystany.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, pamiętam, że czytałam tę książkę w podstawówce! Raczej wątpię, żebym teraz chciała do niej wrócić i żeby mi się spodobała ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam tej książki i o niej nie słyszałam. Ale mam zamiar to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. recenzja dodana do wyzwania "Czytam Fantastykę" :)
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam ją, jak miałam 10 lat. Wtedy mnie zachwyciła, teraz mam 12 i chyba jestem trochę za stara na taki język (: Ale sam pomysł jest super.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka jest dziwna...Jak można połączyć alchemie (o której autorka nic nie wie) z robotami i kosmitami??

    OdpowiedzUsuń