Jeśli chcesz nadal czytać najnowsze posty na tym blogu, dodaj się ponownie do obserwatorów (najpierw usuń siebie, potem dodaj). Zmieniłam jakiś czas temu adres bloga, dlatego teraz moje ostatnio dodane posty wyświetlają się tylko tym, którzy dodali się do obserwatorów po tej zmianie. Będę bardzo wdzięczna, jeśli jeszcze tu wrócisz. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kathryn Littlewood. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kathryn Littlewood. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 stycznia 2014

Szczypta magii - Kathryn Littlewood

Tytuł: "Szczypta magii"
Autor: Kathryn Littlewood
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 320

Kolejną przygodę z czarodziejskim światem czas zacząć - powiedziałam do siebie, biorąc do ręki drugą część serii o magicznej cukierni, która zapowiadała się tak samo dobrze jak jej poprzedniczka, więc nie traciłam ani chwili i szybko zabrałam się za lekturę.

Od razu okazało się, że odkąd Almanach wiedzy kulinarnej został skradziony, miasteczko Klęski Zdrój nie jest już tym samym miejscem, jakim było wcześniej. Wszyscy mieszkańcy wydają się przygnębieni, natomiast w tym samym czasie złodziejka książki, Lily, odnosi sukcesy dzięki swojemu programowi kulinarnemu w telewizji. Ciekawiej zaczyna się robić, gdy mała Rozmarynka rzuca swojej ciotce Lily wyzwanie. Ustalają, że ta, która wygra międzynarodowy konkurs pieczenia, stanie się właścicielką Almanach. I takim to sposobem rozpoczyna się dla Rozmarynki i jej rodziny wspaniała przygoda w Paryżu.

Na pierwszą pochwałę zasługuje oczywiście miejsce, w którym głównie toczy się akcja, czyli Paryż. Został on świetnie przedstawiony przez autorkę powieści, szczegółowe, a jednak nienużące opisy pozwoliły mi na chwilę zapomnieć, że jestem w moim małym (ale kochanym) Białymstoku i przenieść się do miasta zakochanych, które w jednej chwili zostało napełnione magią. Napotkałam tam różne bajkowe stworzenia, gadające koty, myszy, a nawet duchy! Fantazją zostały także napełnione przepisy na przepyszne wypieki, które z łatwością przybierały widzialną postać w mojej wyobraźni.  

Za każdym zakrętem czekały na mnie kolejne zagadki i zaskoczenia, które nieustannie zmieniały bieg akcji. Dzięki temu ani razu nie zaznałam nudy, monotonii i ani trochę nie miałam ochoty na odłożenie książki. Nie zawiedli mnie także bohaterowie, których polubiłam już w poprzedniej części. Dobrzy czy źli - wszyscy mieli wpływ na moje emocje, dlatego też w czasie lektury kibicowałam mojej ulubionej Rozmarynce, złościłam się na Lily i śmiałam się z dowcipów kota dziadka. Jednak powieść pani Littlewood to nie tylko świetne antidotum na zły humor, ale także lekcja właściwego postępowania. Zwraca uwagę na to, jak ważne jest w życiu czynienie dobra i działanie zgodnie z własnym sumieniem. Poprzez ciepło emanujące z rodziny Szczęsnych oraz wsparcie, którym otoczony jest każdy jej członek, historia ta daje doskonały przykład tego, że rodzina oraz jedność mają w sobie największą siłę i nic nie jest w stanie jej dorównać.

Moja przygoda z książką "Szczypta magii" rozpoczęła się świetnie i tak też się zakończyła. Dzięki tej pogodnej lekturze spędziłam miło czas, nadrobiłam zaległości w śmiechu oraz oderwałam się od kłopotów codzienności, bo zostały one schowane za magicznym światem, który wykreowała autorka. Ze swojej strony mogę tylko zachęcić do przeczytania tej książki dzieci, młodzież oraz dorosłych, tych młodych duchem, a także tych, którzy zapomnieli już, jak to jest być dzieckiem. Może czas sobie o tym przypomnieć...

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję


***
Przepraszam za dość długą nieobecność na blogu, ale aktualnie jestem zajęta wypełnianiem różnych formularzy, pisaniem esejów itp., a tak dokładniej - staram się spełnić moje marzenie. :) Jeśli się uda - na pewno podzielę się tym z Wami na blogu. Tymczasem teraz zamierzam dopiąć wszystko na ostatni guzik, jeśli pójdzie dobrze - kontynuować starania i w miarę możliwości czytać i pisać recenzje książek. ;)

środa, 4 grudnia 2013

Magiczna cukiernia - Kathryn Littlewood

Tytuł: "Magiczna cukiernia"
Autor: Kathryn Littlewood
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 320

W dzisiejszej recenzji chciałabym opisać książkę, która na chwilę uniemożliwiła mi kontakt z rzeczywistością, ponieważ zabrała mnie do wyimaginowanego miasteczka Klęski Zdrój, gdzie poznałam niezwykłą rodzinę oraz ich zabawne i niecodzienne przygody.

Rodzina Szczęsnych, na którą składają się mama, tata, Rozmarynka i jej dwóch braci, od lat zajmuje się prowadzeniem cukierni, a oprócz tego ma w posiadaniu tajemniczą księgę "Almanach wiedzy kulinarnej Szczęsnych" zawierającą czarodziejskie przepisy. Podczas nieobecności rodziców w domu, klucza do drzwi, za którymi znajduje się to dzieło, strzeże mała Rozmarynka. Gdy pewnego dnia, w progach cukierni pojawia się niejaka ciotka Lily z niezwykłymi zdolnościami manipulacji, bezpieczeństwo zbioru czarodziejskich przepisów jest zagrożone...

Magiczna cukiernia od początku kusi niecodzienną fabułą, która świetnie współgra z tytułem tej książki. Czary w kuchni, niezwykłe przepisy oraz szczypta niesamowitych przygód - czy to niewystarczająca zachęta by sięgnąć po tę książkę? Jeśli nie, to mam jeszcze kilka argumentów w pogotowiu. A pierwszy z nich to... niezwykłe kreacje bohaterów, którzy od pierwszej strony są w stanie zaskarbić naszą sympatię. Cała rodzina Szczęsnych, mimo swoich niespotykanych nigdzie zdolności, jest podobna do normalnej rodziny, dlatego, że każdy jej członek ma i wady, i zalety oraz  typową dla każdego człowieka potrzebę docenienia czy zauważenia. Najbardziej zauroczyła mnie Rozmarynka, która jest bardzo rezolutną dwunastolatką, troskliwie opiekuje się swoimi braćmi podczas nieobecności rodziców, a kiedy popełnia błędy, ze wszystkich siła stara się je potem naprawić. Poza tym wkłada dużo serce w pieczenie, czyli swoją największą pasję.

Perypetie dziewczynki oraz jej rodzeństwa są niezwykle zabawne i wielokrotnie dają okazję do śmiechu. Oprócz tego niosą za sobą ważne przesłanie, aby zawsze słuchać rodziców i nie ufać obcym ludziom, bo w przeciwnym razie może nas spotkać niebezpieczeństwo. Nie jest to może dla mnie jakaś nowość, ale uważam, że warto to docenić, bo ostatnio literatura dziecięca rzadko przybiera charakter dydaktyczny. Na uwagę zasługuje także świetnie wykreowane przez autorkę fikcyjne miasteczko Klęski Zdrój. Wszystkie zabawne nazwy ulic czy miejsc są inicjatywą autorki, która wykazała się w tym przypadku charakterystyczną dla dzieci fantazją. Dokładne i wcale nienudne opisy tego miejsca pozwoliły mi poczuć się tak, jakbym tam była.

Na koniec chciałabym polecić "Magiczną cukiernię" dzieciom oraz wszystkim tym, którzy uważają, że w ich życiu brakuje trochę lepkiego lukru. Książka ta zapewnia dobrą dawkę słodkości okraszoną ciekawymi przygodami pozwalającymi choć na chwilę przenieść się do magicznego świata, którego ciepłe barwy i niezwykłość są w stanie wywołać uśmiech na twarzy.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z tą książką dziękuję

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania
 ***
Wieczory z tą piosenką są już moją tradycją. :)

Poza tym mam już ochotę piec pierniczki, śpiewać kolędy, ostatnio zaczęłam się interesować malarstwem, intensywnie uczę się angielskiego, szukam jakichś pięknych utworów na pianino, chciałabym jeszcze nauczyć się rysować, czytać więcej książek, obejrzeć jakiś dobry film, zajrzeć do Glee czy Chirurgów, porządnie się wyspać. Szkoda, że trochę brak mi czasu...