Jeśli chcesz nadal czytać najnowsze posty na tym blogu, dodaj się ponownie do obserwatorów (najpierw usuń siebie, potem dodaj). Zmieniłam jakiś czas temu adres bloga, dlatego teraz moje ostatnio dodane posty wyświetlają się tylko tym, którzy dodali się do obserwatorów po tej zmianie. Będę bardzo wdzięczna, jeśli jeszcze tu wrócisz. :)

poniedziałek, 11 marca 2013

Biała jak mleko, czerwona jak krew - Alessandro D'Avenia

Tytuł: "Biała jak mleko, czerwona jak krew"
Autor: Alessandro D'Avenia
Wydawnictwo: Znak
Stron: 312

Ale miłość to coś innego. Miłość nie daje spokoju. Miłość jest bezsenna. Miłość obdarza siłą. Miłość jest szybka. Miłość jest jutrem. Miłość to tsunami. Miłość jest czerwona jak krew.

Leo to z pozoru zwykły szesnastolatek, który uwielbia grać w piłkę nożną ze swoimi kolegami, często urządza sobie przejażdżki skuterem i tak jak prawie większość jego rówieśników nie lubi szkoły. Jednak nie jest on takim typowym egzemplarzem człowieka, dlatego że świat postrzega w kolorach. Dla niego biel to cisza i samotność, czerwień to miłość i Beatrice - dziewczyna, w której jest od jakiegoś czasu zakochany, ale ona nie wie o jego istnieniu. Kiedy chłopak dowiaduje się, że rudowłosa piękność jest chora na białaczkę, rozpoczyna wyścig z czasem, chce nacieszyć się obecnością Beatrice i ją uszczęśliwić.

Współczesne Love Story - tak głosi przypis umieszczony na przepięknej okładce książki. Czy to odpowiednia zapowiedź tego, co w niej znajdziemy? Mnie przysłowiowe Love Story kojarzy się z banalną, łzawą historią o miłości, która zazwyczaj nic nie wnosi do naszego życia, a jedynie sugeruje, że po nas też przyjedzie kiedyś rycerz na białym koniu i będziemy żyli z nim długo i szczęśliwie. "Biała jak mleko, czerwona jak krew" to inna bajka, fabuła nie skupia się tu tylko i wyłącznie na przedstawieniu pierwszej czystej i niewinnej miłości nastolatków. Jest to książka także o podążaniu za swoimi marzeniami, szukaniu celu życia, relacjach między ludźmi. I chociaż od początku wiedziałam, jak się zakończy cała historia, nie odebrało mi to przyjemności z jej lektury.

Powieść jest napisana prostym, a jednak pięknym językiem. Alessandro D'Avenia pisze jak poeta, niektóre zdania czytałam po kilka razy, aby jak najdłużej zachować je dla siebie. Dosłownie chwyta słowami za serce.

Narratorem w książce jest Leo, mamy całkowity dostęp do jego uczuć i przemyśleń. Trochę mnie zdziwiło to, że zakochał się w dziewczynie, której tak naprawdę nie zna i nie zamienił z nią ani jednego słowa. Czy to można nazwać miłością? Według mnie to jedynie fascynacja drugą osobą, której widok sieje zamęt w głowie, jednak zmieniłam swoje zdanie, kiedy chłopak musiał zmierzyć się ze świadomością, że Beatrice niedługo umrze. Szczęście dziewczyny w ostatnich dniach jej życia stało się dla niego dobrem nadrzędnym, priorytetem.

Miłość istnieje nie po to, by dać nam szczęście ale po to, byśmy mogli sprawdzić, jak silna jest nasza odporność na ból.

Uważam, że wątek Silvii, najlepszej przyjaciółki Lea, niesamowicie uszlachetnił całą historię. Może to dlatego, że mam z nią trochę wspólnego. Strasznie było mi jej żal, kiedy widziałam, jak cierpi, gdy Leo opowiada o Beatrice, prosi ją o napisanie do dziewczyny listu. Ale Silvia przez cały ten czas jest prawdziwą przyjaciółką, mimo że raz popełnia błąd świadczący o tym, że nie jest idealna i że zależy jej na nieświadomym jej uczucia, Leonardzie. I chyba to właśnie Silvię najbardziej polubiłam z całej książki, chociaż Beatrice także mnie na swój sposób oczarowała. Choroba sprawia, że dziewczyna zaczyna postrzegać życie jako prezent, który trzeba szanować i być za niego wdzięcznym, wielokrotnie zakręciła mi się łza w oku, kiedy czytałam, jak o tym mówi. Dzieląc się swoimi spostrzeżeniami z Leo sprawia, że chłopak zaczyna dostrzegać, jak kruche jest ludzkie istnienie i że tylko on ma wpływ na to, czy będzie mógł kiedyś powiedzieć, że miało ono sens.

Tak to już jest na tym świecie, że nie zauważa się tego, co ma się najbliżej.

"Biała jak mleko, czerwona jak krew" to powieść, przy której płakałam, uśmiechałam się i rozmyślałam. Ukazuje miłość, przyjaźń, rodzinę, marzenia jako wartości, o które zawsze trzeba walczyć i doceniać. Jest to jedna z piękniejszych książek, jeśli nie najpiękniejsza, jakie miałam okazję przeczytać w swoim krótkim życiu i z pewnością nie pozostanę obojętna na przesłanie, które za sobą niesie. Polecam i będę ją polecać każdemu, niezależnie od wieku, płci, zainteresowań, dlatego że daje nadzieję na lepsze jutro oraz nakłania do szukania szczęścia w realizacji marzeń i innych ludziach.



Moja ocena: 10/10

***
Kochana Zimo, dziękuję za śnieg! ♥
W końcu mam już długo wyczekiwane rekolekcje. (: Powinna uczyć się teraz na konkurs z geografii, ale chyba trochę się rozleniwiłam po zdobyciu laureata z j. polskiego, no cóż. XD Dobra, może jednak się zmuszę, żeby potem nie mieć do siebie pretensji, że za mało się starałam, ale z pewnością w czasie przerw od nauki, poczytam coś sobie. Tylko co: Hobbita czy Zabić drozda? Mój odwieczny problem, nigdy nie potrafię się zdecydować, od której książki zacząć. : D

Trzymajcie się ciepło!
PS. Nie byłabym sobą, gdybym się nie pochwaliła! Ostatnio udało mi się wygrać konkurs na blogu Patiopei, już nie mogę się doczekać, kiedy dotrze do mnie nagroda i będę mogła ją najpierw przeczytać, a potem zrecenzować. (:

21 komentarzy:

  1. jaka wysoka ocena! Ja równiez bardzo bym chciała przeczytać tę książkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo zachęcająca recenzja ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę poszukać tej książki w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem zainteresowana ta pozycję, jest już dość długo dostępna, ale jakoś cały czas przy zakupach o niej zapominam...
    Gratuluję laureata.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytaj najpierw "Zabić drozda" ;)
    Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dopiero od niedawna chcę przeczytać tę książkę, jakoś wcześniej nie zwróciłam na nią uwagi. Ale twoja wysoka ocena mówi mi, że będzie to świetna lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już niedługo będę miała tę książkę, po Twojej recenzji przekonałam się, że był to dobry wybór :)

    A zmieniając nieco temat zapraszam na "Książeczki synka i córeczki" oraz na "Babylandię" na dwie zabawy, w obu do wygrania ciekawe książki, ale nie tylko, bo jest również kilka sztuk biżuterii hand-made i drobiazgów do tworzenia biżuterii :) Nie chce narażać się wklejając bezpośrednio linki, ale jeżeli byłabyś zainteresowana to blogi znajdziesz w moim profilu :) Może miałabyś ochotę wziąć udział? Nie żebym namawiała, po prostu polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przekonująca recenzja i po jej przeczytaniu mam na tę książkę jeszcze większą ochotę niż wcześniej.
    Gratuluję zostania laureatem z polskiego :) No i powodzenia na konkursie z geografii!

    OdpowiedzUsuń
  9. słyszałam wiele dobrego o tej pozycji.. ale jednak pozostanę chyba wierna panu Segalowi ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja dotychczas słyszałam o tej książce, ale nie zwróciłam na nią specjalnej uwagi ;) Dopiero Twoja recenzja uświadomiła mi, jak niezwykłe jest jej wnętrze :) Właśnie dziś odwiedziłam bibliotekę i tak patrząc teraz na mój stosik czytadeł fantasy to brakuje mi wśród nich takiej właśnie pozycji :) Pozdrawiam serdecznie :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać, ze te cytaty są wprost genialne :D

      Usuń
  11. Czuję się zachęcona do przeczytania tej pozycji:)
    Gratuluję wygranej i powodzenia na konkursie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Cenie sobie takie książki, przy których mam burze emocjii. Mysle, ze w najblizszym czasie sie za nia wezme.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się, że taka wysoka ocena:)) Książkę mam na półce i muszę się za nią wziąć;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo wysoko oceniłaś. :D Chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniale zrecenzowałaś tą książkę ! Koniecznie muszę ją przeczytać
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam ją już jakiś czas temu i podobnie jak Tobie baaaardzo mi się spodobała. :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Nieźle zrecenzowałaś tę książkę ;) Zachęcająco. Zapraszam do siebie http://biblioteczka-zienki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. "Biała jak mleko..." już chyba od roku czeka u mnie na półce na przeczytanie. W końcu muszę się za nią zabrać. ;) Jeszcze po twojej recenzji jestem przekonana, że kasa nie poszła w błoto ;)
    Pozdrawiam serdecznie i będę miała Twój blog na oku ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Widzę świetną recenzję :) bardzo, bardzo zachęciłaś mnie do przeczytania, muszę ją znaleźć :)
    P.S. podoba mi się Twój blog, sama kocham książki, będę Cię często odwiedzać. :)

    OdpowiedzUsuń