Jeśli chcesz nadal czytać najnowsze posty na tym blogu, dodaj się ponownie do obserwatorów (najpierw usuń siebie, potem dodaj). Zmieniłam jakiś czas temu adres bloga, dlatego teraz moje ostatnio dodane posty wyświetlają się tylko tym, którzy dodali się do obserwatorów po tej zmianie. Będę bardzo wdzięczna, jeśli jeszcze tu wrócisz. :)

piątek, 5 lipca 2013

Atramentowe serce

Tytuł: "Atramentowe serce"
Autor: Cornelia Funke
Wydawnictwo: Egmont
Stron: 510

Książki są z pozoru tylko ubranymi w okładki zadrukowanymi stronami, na których zapisana jest jakaś historia. Ale to tylko złudzenie, nie do końca zgodny z prawdą obraz. Bo książki to coś więcej, to przyjaciele, którzy nigdy nie zostawiają nas samych, są zawsze gotowi na spotkanie, czujemy ich bliskość m. in. dzięki przyjemnemu szelestowi kartek, który zaprasza do ukrytego wśród liter świata. Niektóre mogą nawet sprawić, że stanie się on rzeczywistością…

Książki kochają każdego, kto je otwiera, dając mu poczucie bezpieczeństwa i przyjaźni, niczego w zamian nie żądając. Książki nigdy nie odchodzą, nawet wtedy gdy się je źle traktuje.

Meggie jest dwunastoletnią córką introligatora, Mortimera. Jej matka zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach i od tego czasu wychowuje ją tylko tata, którego nazywa Mo. Oboje bardzo kochają książki, dlatego też mają ich pełno w wynajmowanym domu. Dziewczynka nie może zrozumieć, dlaczego ojciec nie czyta jej nigdy na głos. Okazuje się, że ma to związek z tajemnicą, którą ukrywa. Wszystko zacznie wychodzić na światło dzienne po wizycie tajemniczego Smolipalucha, który nazywa Mo Czarodziejskim Językiem. Nic już nie będzie takie proste, niebezpieczeństwa i trudne decyzje to dopiero początek przygody.

To, co wyszło spod pióra pani Funke, mogłabym czytać godzinami. „Atramentowe serce” to skarbnica pięknych cytatów związanych z literaturą. Autorka ma wspaniały styl pisania, jest on taki magiczny i lekki, opisy są ciekawe i nie zniechęcają, co sprawia, że delektuję się lekturą i odkrywam ją powoli, bez zbędnego pośpiechu, by jak najdłużej móc pozostać w świecie, do którego trafiam. I to dlatego wracam do tej książki już po raz trzeci. Jednak nie tylko język mnie do niej przyciąga jak magnes, ale również, może nawet najmocniej…

Bohaterowie. „Atramentowe serce” rozchyla przed nami kolorowy wachlarz charakterów, rozpoczynając od najjaśniejszych a kończąc na najczarniejszych. I jedni i drudzy zasługują na uwagę. Co najdziwniejsze, nawet jeśli źle postępują, podejmują złe decyzje, wciąż utrzymuję do nich sympatię. A już największą słabość mam do Smolipalucha. Według mnie jest najlepiej skonstruowaną postacią w książce, z pozoru introwertyk i dziwak, a w rzeczywistości to prawdziwy przyjaciel i miłośnik wróżek. Mo to kolejny bohater, którego uwielbiam przede wszystkim za to, jak traktował książki, z jaką miłością o nich mówił. Meggie polubiłam za identyczny stosunek do książek jak mój oraz za to, że mimo strachu, obaw, potrafiła zebrać w sobie odwagę i walczyć o swoich bliskich.


Dlaczego dorośli uważają, że dzieci lepiej znoszą tajemnice niż prawdę? Czy nie zdają sobie sprawy, jakie mroczne historie dzieci wymyślają, aby wyjaśnić sobie tajemnice.

Nie mogę też zapomnieć o wydaniu książki, ponieważ jest dopracowane do ostatniej strony i jednym słowem wspaniałe. Okładka od razu przyciąga wzrok swoją tajemniczością, ilustracja na niej bardzo pasuje do całej historii. Każdy rozdział jest poprzedzony cytatem, który również współgra z jego treścią. Wiele z nich zachęciło mnie do przeczytania książek, z których zostały zaczerpnięte, uświadomiłam sobie, jakie mam zaległości w klasyce dziecięcej, która ma w swoim dorobku naprawdę dużo ciekawych pozycji.

„Atramentowe serce” to jedna z moich ulubionych książek, do której wrócę pewnie jeszcze nie raz. Uwielbiam wkraczać do świata, który przede mną otwiera, mimo że jest niebezpieczny, to jednak fascynujący. Z wypiekami na twarzy kolejny raz czytałam o przygodach moich przyjaciół, bo tak ich traktuję, razem z nimi bałam się, śmiałam się i płakałam, zapominając na chwilę o rzeczywistości. Polecam tę książkę wszystkim, ponieważ każdy może znaleźć w niej cząstkę siebie, dostrzec magię, która jest tuż obok.

Moja ocena: 10/10

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania

***
Ach, wakacje! Ja rozpoczęłam je pełną parą. Piszę teraz do Was z Belgii, trochę rozpraszają mnie latające często samoloty, ale nie mogę narzekać, bo jest tutaj wspaniale! Jak wrócę, podzielę się z Wami kilkoma zdjęciami. 
Pozdrawiam!

16 komentarzy:

  1. Uwielbiam Cornelię Funkę i uwielbiam jej książki. Cała seria "Atramentowa" jest świetna ;) Wprowadza w taki magiczny nastrój.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tylko tę książkę z tej serii, podobała mi się ale nie aż tak, żeby czytać kolejne części :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna książka. Czytałam ją kilka dobrych lat temu, a wciąż ją wspominam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie czytałam, ale mam ją na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety, ni czytałam "Atramentowego serca", a szkoda, bo wydaje się na prawdę ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz to nadrobić, koniecznie! (:

      Usuń
  6. Pierwszy raz przeczytałam Atramentowe serce w podstawówce. Atramentowa trylogia to pierwsze zakupione przeze mnie książki. Mam do niej ogromny sentyment i już od tylu lat od czasu do czasu do niej wracam :) Jest cudowna. Każdy ją powinien przeczytać, czy 11, 17, 25 czy 40 lat, nieważne, książka każdemu sie spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się z Tobą zgadzam!

      Usuń
  7. Czytałam tę książkę przed paroma laty i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Muszę jednak przyznać, że kolejna część jest jeszcze lepsza! Wkrótce biorę się za ostatnią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnią część mam w swojej biblioteczce, ale po drugą muszę się wybrać do biblioteki. (:

      Usuń
  8. Po Twojej recenzji czuję, że to książka trafiająca w moje gusta czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam tą książkę, ale mnie tak niezauroczyła, co prawda miała bardzo ciekawy pomysł i przekaz, ale bardzo sie przy jej czytaniu nudziłam. Polubiłam Smolipalucha ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jedna z moich ulubionych książek z czasów podstawówki! Chętnie bym do niej teraz wróciła :)
    Miłego pobytu w Belgii - piękny kraj! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny to mało powiedziane, przepiękny! ♥

      Usuń
  11. Nigdy nie czytałam, ale chętnie spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Będę musiała jej poszukać :) I tak dodatkowo to chwiałam poinformować, że nominowałam Twojego bloga do Libster Adword
    zapraszam
    http://ksiazek-swiat.blogspot.com/2013/07/libster-adword-3-oraz-4.html

    OdpowiedzUsuń